Wylecz się z raka. część 1.

39.00

Wylecz się z raka. część 1., Schematy leczenia guzów nowotworowych, układu pokarmowego, płuc, mózgu, wątroby, krtani, piersi oraz układu płciowego kobiet i mężczyzn. – opis produktu:

Od Autora

Książkę tę napisał dla was zwykły mieszkaniec miasta. Jego tryb życia, zachowania społeczne i odżywianie niegdyś niczym nie różniły się od waszych. Tak samo palił, bawił się, lubił święta i nadużywał przypadkowych kontaktów płciowych. Żył właściwie tak, jak wszyscy. Dopóki nie uświadomił sobie, że powoli umiera.
Możliwości nowoczesnej medycyny były mu dobrze znane i postanowił unikać spotkania z nią do ostatniej chwili. Miał podstawy do tak stanowczego postanowienia. Pięć lat wcześniej autor pochował ojca, który w ciągu dwóch miesięcy umarł na raka płuc z przerzutami po “zwieńczonym sukcesem” leczeniu zapalenia płuc w szpitalu.
Kiedy autor zachorował, siły opuszczały go bardzo szybko, trzeba było porzucić pracę, pogorszyło się samopoczucie i wygląd zewnęi:rzny. Zaczęły się bóle i bezsenność… Traf chciał, że ostatnią przeczytaną przez niego książką był “Czas Apokalipsy” Iwanowa. Wtedy po raz pierwszy zrozumiał, jak należy przeżyć to tymczasowe życie. Było jednak już za późno. Dwa letnie miesiące były nieustającą agonią. Nigdy i nigdzie wcześniej autor nie słyszał i nie czytał, że śmiertelne męki są tak straszne. Na początku sierpnia zrozumiał, że w następnym tygodniu umrze. Sama myśl o tym, że w takich mękach ma przeżyć jeszcze tydzień, była nie do zniesienia i wywoływała przerażenie. Jedyną nadzieją była modlitwa do Pana Boga o szybką śmierć. Śmierć się jednak wycofała, bóle stały się słabsze, ale nie pojawił się sen. Wszytko to trwało jeszcze cztery miesiące, dopóki autor nie wziął do ręki książki Mai Gogulan o leczeniu nowotworów. Wcześniej wiedział już o pracach Japończyków, więc nie widząc innego wyjścia, zaczął pić soki warzywne, zrobił drenaż wątroby i dwa razy dziennie wykonywał naprzemienne procedury kontrastowe. Po miesiącu skórę pokrył toksyczny wyprysk, a jego pojawienie się przyniosło ulgę. Autor nie był w stanie wykonać w pełni schematu Ruldy Clark, udało mu się jednak pozbyć złych mieszkańców wątroby i jelit. Z ciężkimi wymiotami opuścili oni wątrobę, a z wyciekiem połączonym z zatruciem wyszli z jelit. To sprawiło, że autorowi przybyło sił, można było już coś poczytać i jako tako zadbać o siebie, co ułatwiło bliskim pielęgnację.
Kolejne dziewięć miesięcy nie przyniosło niczego oprócz znajomości z wieloma autorami, ich zaleceniami i odkryciami. Cały ten czas trwało przyjmowanie soków z krótkimi głodówkami, co pozwoliło zachować życie, lecz nie przyniosło zdrowia. Stało się jasne, że trzeba będzie iść do świątyni Bożej. W grudniu – skrucha i spowiedź, w marcu – ostatnie namaszczenie i pierwsze przyjmowanie zestawu ziół. Po przyjęciu zestawu ziół krótki cykl jaskółczym zielem. Część guzów przewodu pokarmowego rozpadła się i wyszła, część rozrostów wyszło na skórę w postaci wysypki, ale ogólny stan niewiele się polepszył. Wciąż uszkodzona była trzustka, wątroba, górna część żołądka, lewe płuco i lewa ręka. Zamęt wprowadzała nieodpowiedzialna pisanina autorów, którzy swoimi książkami “o leczeniu raka” zawalali półki księgarń i straganów. Wierzył w Boga, lecz nie wierzył ani Jemu, ani Jego słowom i ich nie wykonywał. Ze Starego Testamentu dowiedział się, że “śmierć grzeszników jest okrutna”, że rozpustnicy i rozpustnice odziedziczą “zgniliznę i robactwo i zuchwała dusza zostanie wytępiona”. Dowiedział się także, że “Bóg nie pragnie śmierci grzesznika” i że “życie człowieka nie zależy od ilości jego bogactwa”, a jedynie od wykonywania prawa i woli Bożej. Zrozumiał, że na Boży zamiar co do zdarzeń na świecie lub życia konkretnego człowieka nie wpływają czyny tego człowieka lub upadłych aniołów, a wpływa tylko jego skrucha i poprawa. Teraz wie, że Pan Bóg oznajmił przez proroków tym, którzy Go miłują i boją się Go, wszystkie przyszłe zdarzenia do końca tego świata i strasznego Sądu.
I poznał nareszcie słowa Serafima Sarowskiego: “Odrzuć grzech, a choroba cię zostawi”. Czytając wielkich Świętych Ojców, pojął, że uwolnić się od bezeceństwa i choroby można tylko przez post, skruchę, zioła i mocne postanowienie niepopełniania nigdy więcej grzechów śmiertelnych i unikania obcowania ze “sługami diabła”, inaczej diabeł od razu zyska nad człowiekiem władzę. Ze wstydem przeczytal, że rozpustnika Bóg pozbawia rozumu i wspominając swoje życie, gorzko zapłakał.
W piątym miesiącu przestrzegania postu miał okazję przekonać się, jakie straszne choroby zżerają grzeszników żywcem. Wyprysk skórny spowodowany zakażeniem z nowotworów sprawił, że skóra zaczęła się “rozpływać”. Ból zmniejszał się tylko po użyciu święconego podczas ostatniego namaszczenia olejku. Wiedza i doświadczenie przychodziły szybko; ludzie pomagali książkami, a książki radami.
Teraz każdy, kto się pokajał, wyznał grzechy, uporządkował życie, pości, leczy się ziołami – wraca do zdrowia. Niedobrze za to wygląda sytuacja tych, którzy przewrotnie biegają do wróżek, chodzą do sekt, żyją w związkach rozpustnych, nie płaczą po dzieciach uśmierconych aborcjami. Wciąż coś przeszkadza – to święta, to nieszczęścia, to sprawy niecierpiące zwłoki, które z jakiegoś powodu ważniejsze są niż życie i leczenie. “Jeżeli Bóg nie poprze, próżny trud”.
Czytajcie, przyjaciele, tę książkę, naprawiajcie swoje życie i wracajcie do zdrowia.